śniegodeska

Dzisiaj się uczyłam jeździć na snowboardzie – pierwszy raz w życiu – i szło mi dość, niepowiem, zajebiście. Gleb zaliczyłam sto miliardów,w tym 4 na orczyku, za to spektakularne (włączając nurkowanie twarzą w zaspie). Zjechałam ze stoku razy 6, co uważam za nie lada wyczyn. Dupsko mnie nie boli, wbrew obawom wyrażanym w podręcznikach do jazdy na, ale za to wybiłam kciuk lewej ręki. No cóż, na kciuku nie mam przecież naturalnej warstwy ochronnej :)

No i teraz ujawniły się ukryte moce jednego palca. Nie spodziewałam się bowiem, że bez lewego kciuka nie można:

- otwierać butelki z szamponem

- zapinać pasa w samochodzie

- wyciskać kremu z tubki

Doceniać trzeba kciuki, nawet lewe. Bez kciuka, jak bez ręki!

 

Jedna odpowiedź to “śniegodeska”

  1. m* Powiedział/a:

    ha, a umiesz używać orczyka-wyrwirączki? ostrzegałam ostatnio przed nim zapodając swoje przygody ;P

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.