śniegodeska
Dzisiaj się uczyłam jeździć na snowboardzie – pierwszy raz w życiu – i szło mi dość, niepowiem, zajebiście. Gleb zaliczyłam sto miliardów,w tym 4 na orczyku, za to spektakularne (włączając nurkowanie twarzą w zaspie). Zjechałam ze stoku razy 6, co uważam za nie lada wyczyn. Dupsko mnie nie boli, wbrew obawom wyrażanym w podręcznikach do jazdy na, ale za to wybiłam kciuk lewej ręki. No cóż, na kciuku nie mam przecież naturalnej warstwy ochronnej :)
No i teraz ujawniły się ukryte moce jednego palca. Nie spodziewałam się bowiem, że bez lewego kciuka nie można:
- otwierać butelki z szamponem
- zapinać pasa w samochodzie
- wyciskać kremu z tubki
Doceniać trzeba kciuki, nawet lewe. Bez kciuka, jak bez ręki!
18 Styczeń 2012 @ 12:19 am
ha, a umiesz używać orczyka-wyrwirączki? ostrzegałam ostatnio przed nim zapodając swoje przygody ;P