szpagat
Społeczeństwo się rozwiązało. Ongiś było spięte, teraz się rozpięło, odpięło, rozwiązało. Społeczeństwo się rozwiązłe stało. Każdy jest bi albo poli. Bycie jednokierunkowym, zdecydowanym na jeden kurs, już nikomu nie wystarcza. Trzeba zabezpieczyć wszystkie wyjścia ewakuacyjne, zapchać wszystkie dziury.
Jest to, oczywiście, znak powrotu do korzeni. A raczej do konarów. To znak wspinania się ponownie na drzewa. Bo czyż przodkowie nasi nie dążyli do zapłodnienia największej liczby samic? No wiecie, ci z czerwonymi tyłkami…
Skoro świat się w tym roku kończy, to wiadomo skąd ten małpi pęd – żeby zrobić klamrę! Ale może świat się wcale nie kończy, tylko przeżywa taki swoisty kryzys wieku średniego. Ludzie chcą mieć motor, sex bez zobowiązań i szybki szmal. Zalatuje młodymi wilkami trochę, ale ten film już jest, Proszę Państwa, totalnie passe. Teraz ludzi kręci Almodovar.
I tu pada kluczowe pytanie w naszym teleturnieju: kiedy znajdziesz u swojego faceta w szafie sukienkę, to jakie pytanie sobie najpierw zadasz? A: “Czy ma inną laskę?” Czy może B: “Czy on się przebiera w damskie fatałaszki?”
Odpowiedź będzie wyznaczać kąt rozwartości Twojego szpagatu społecznego.
P.S. Odpowiedź “To nie moje, tylko przechowuję dla koleżanki” znam z liceum – sama jej używałam kiedy kitrałam fajki po szafkach. Dostałam za to po pysku raz. Kłamstwo ma bowiem krótką kieckę…