my blueberry nights (*missing summer)

Posted in FOOD, FOTO-NOWO on 28 Styczeń 2012 by stroopwafel

 

 

I do posłuchania pod powyższe:

byle do jutra

Posted in MARUDNIE on 28 Styczeń 2012 by stroopwafel

XXI wiek charakteryzuje się kilkoma nowymi podgatunkami homo erectus (nie, mili państwo, nie będę ZNÓW pisać o tym, że wszyscy faceci to ch…, złe skojarzenie!), które skrótowo opiszę poniżej:

Po primo: jest taki podgatunek, który wstaje o której chce, a następnie leniwie parzy sobie kawę. To są tak zwani fri-lanserzy. Lans z kawą należy do ich codziennych rytuałów, niczym leniwe skubanie pędów bambusa przez wymarłą już pandę wielką.Oni niejako jej miejsce zajęli, nawet dla Chińczyków nierzadko pracując. (natura nie znosi próżni!)

Secundo: jest taki podgatunek ludzi, co zjadają  pół tabliczki czekolady na śniadanie, a na obiad raczą się pizzą, że niby nie muszą nic gotować, a już na pewno przeliczać szklanek na gramy czy na kalorie. To są tak zwani szczypiorniści. Natura przystosowała ich do nietrawienia niczego poza najnowszymi numerami Elle. (podgatunek pokazowy!)

Tertio: są też ludzie, którzy są zawsze uśmiechnięci i radośni. Nawet kiedy nie mają gdzie mieszkać, ani z kim mieszkać. To są tak zwani prozac-icy. Ponura wizja wiszącej w powietrzu trzeciej wojny światowej, globalnego kryzysu, zwiększenia stopy rozwodów, poronień, epidemii i gangreny społecznej spowodowała u nich odprysk klepki odpowiedzialnej za racjonalne rozumowanie, uaktywniając jednocześnie gen odpowiedzialny za błogą ignorancję nadchodzącej zagłady. (mamnatowyjebane choć mam na ten temat własne, jedynie słuszne zdanie!)

Te gatunki wkrótce wyginą, dlatego poświęciłam im te poranne, sobotnie chwile. Wiadomo przecież, że w naturze nie przetrwał żaden gatunek, który by się nie uganiał w pocie czoła za ofiarą (czy tam orał pole, na jedno wychodzi), którą by następnie pałaszował i odkładał na później w najmniej spodziewanych miejscach (uda, ramiona, w ogródku pod krzakiem róży), ani taki, który by ignorował niebezpieczeństwo (stonka – pasiasty dywersant!).

To ja teraz lecę zaparzyć kawę i siadam do roboty. Jest sobota – 8 rano. Piekarnia jeszcze zamknięta - może upiekę chleb w międzyczasie?

świat nie ma sensu

Posted in SŁOWA SŁOWA on 23 Styczeń 2012 by stroopwafel

no bo tak:

mówią mi ludzie: „nie słuchaj nikogo!” – to mam ich słuchać? czy nie słuchać? (tych, co mówią słuchać? czy ich nie słuchać też? bo jeśli ich by nie posłuchać, to innych można słuchać.)

mówią mi ludzie: „nie rób tego, co ci każą” – to mam robić? czy mam nie robić? (tego, co mi oni każą, mówiąc.)

albo też tak:

ludzie co jeżdżą autami, a nie potrafią kierować, a lubią siedzieć z PRZODU, bo lubią być w CENTRUM uwagi mówią, że mają chorobę LOKOMOcyjną, że im się niedobrze robi. więc biorą aviomarin (czyli AVIO na latanie i MARIN na morze), a jadą drogą lądową autem, nie lokomotywą. z przodu. bez sensu.

śniegodeska

Posted in Uncategorized on 17 Styczeń 2012 by stroopwafel

Dzisiaj się uczyłam jeździć na snowboardzie – pierwszy raz w życiu – i szło mi dość, niepowiem, zajebiście. Gleb zaliczyłam sto miliardów,w tym 4 na orczyku, za to spektakularne (włączając nurkowanie twarzą w zaspie). Zjechałam ze stoku razy 6, co uważam za nie lada wyczyn. Dupsko mnie nie boli, wbrew obawom wyrażanym w podręcznikach do jazdy na, ale za to wybiłam kciuk lewej ręki. No cóż, na kciuku nie mam przecież naturalnej warstwy ochronnej :)

No i teraz ujawniły się ukryte moce jednego palca. Nie spodziewałam się bowiem, że bez lewego kciuka nie można:

- otwierać butelki z szamponem

- zapinać pasa w samochodzie

- wyciskać kremu z tubki

Doceniać trzeba kciuki, nawet lewe. Bez kciuka, jak bez ręki!

 

smile off

Posted in Uncategorized on 16 Styczeń 2012 by stroopwafel

Wow, after I jumped it occurred to me, life is perfect, life is the best. It’s full of magic, beauty, opportunity, and television, and surprises, lots of surprises, yeah. And then there’s that stuff that everybody longs for, but they only real feel when it’s gone. All that just kinda hit me. I guess you don’t really see it all clearly when you’re – ya know – alive.

[Tom Tom, Million Dollar Hotel]

Tak wiem, zaciąga marudzeniem. Ale przecież, gdybym sobie nie utrudniała życia, to byłabym cały czas szczęśliwa. Wtedy bym nie doceniała szczęścia i radości. A kiedy sobie je utrudniam, mogę sobie potem z tym poradzić, uszczęśliwić się i uradować. Chwila stuprocentowego objawienia, katharsis i euforii zawsze była dla mnie warta więcej niż szeroki, permanentny uśmiech Jokera. (Z resztą, de facto, czy ten Joker był szczęśliwy?) Że tak to ujmę obrazowo: przecież nie można cały czas chodzić z wibratorem w dupie!

Tak więc szukam przebłysków wśród zimowej ciszy, szukam pojedynczych płatków śniegu w tej zadymce. Czasem mi jakiś wpadnie w oko i wtedy radość jest. Bo lubię odnajdować leśne, kręte ścieżki, a nie pędzić asfaltową autostradą samozadowolenia.

 

A tu do posłuchania, na melancholię, pod cytacik:

co ja robię?

Posted in SŁOWA SŁOWA on 13 Styczeń 2012 by stroopwafel

W mojej pracy na co dzień głównymi bohaterami są:

A. potłuczone ziemniaki

B. pokłócone jajka

czy ja piszę scenariusze filmów science-fiction czy do romansów?

 

nie jeść, ćwiczyć

Posted in MARUDNIE on 9 Styczeń 2012 by stroopwafel

W skład szynki wchodzą: kości miednicy (kulszowa, łonowa, biodrowa), kość udowa z rzepką, 1/3 kości goleniowych (strzałkowej i piszczelowej), przepołowiony kręg kości krzyżowej oraz mięśnie: półbłoniasty, czworogłowy, dwugłowy, półścięgnisty, pośladkowy oraz brzuchaty.

/Wikipedia/

Nie chce mi się już jeść szynki.

szpagat

Posted in MARUDNIE on 4 Styczeń 2012 by stroopwafel

Społeczeństwo się rozwiązało. Ongiś było spięte, teraz się rozpięło, odpięło, rozwiązało. Społeczeństwo się rozwiązłe stało. Każdy jest bi albo poli. Bycie jednokierunkowym, zdecydowanym na jeden kurs, już nikomu nie wystarcza. Trzeba zabezpieczyć wszystkie wyjścia ewakuacyjne, zapchać wszystkie dziury.
Jest to, oczywiście, znak powrotu do korzeni. A raczej do konarów. To znak wspinania się ponownie na drzewa. Bo czyż przodkowie nasi nie dążyli do zapłodnienia największej liczby samic? No wiecie, ci z czerwonymi tyłkami…

Skoro świat się w tym roku kończy, to wiadomo skąd ten małpi pęd – żeby zrobić klamrę! Ale może świat się wcale nie kończy, tylko przeżywa taki swoisty kryzys wieku średniego. Ludzie chcą mieć motor, sex bez zobowiązań i szybki szmal. Zalatuje młodymi wilkami trochę, ale ten film już jest, Proszę Państwa, totalnie passe. Teraz ludzi kręci Almodovar.

I tu pada kluczowe pytanie w naszym teleturnieju: kiedy znajdziesz u swojego faceta w szafie sukienkę, to jakie pytanie sobie najpierw zadasz? A: „Czy ma inną laskę?” Czy może B: „Czy on się przebiera w damskie fatałaszki?”

Odpowiedź będzie wyznaczać kąt rozwartości Twojego szpagatu społecznego.

P.S. Odpowiedź „To nie moje, tylko przechowuję dla koleżanki” znam z liceum – sama jej używałam kiedy kitrałam fajki po szafkach. Dostałam za to po pysku raz. Kłamstwo ma bowiem krótką kieckę…

I <3 my work

Posted in Uncategorized on 3 Styczeń 2012 by stroopwafel

psatankował

Posted in FOTO-NOWO on 2 Styczeń 2012 by stroopwafel

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.